Skip to content Skip to footer

Zwabieni zapachem czekolady

Wrzesień to czas, kiedy coraz rzadziej myślimy o letnich spacerach w słońcu, a częściej przywodzimy na myśl jesienne aromaty. No właśnie jak jesień to może jakiś koc, książka i ciepła, aromatyczna herbata. A może pójdźmy w słodszą stronę – skoro mowa o aromatach, to pokuśmy się o zapach czekolady. Gdzie możemy poczuć go intensywniej niż w fabryce czekolady?

Pierwsze otwarcie drzwi i już poczuliśmy przyjemny zapach wedlowskiej czekolady. Nacieszyliśmy nie tylko zmysł węchu – za naszymi plecami spływająca płynna masa sprawiła, że nasze kubki smakowe były od razu gotowe na tę słodką przygodę.

Zaczynając od samego początku, poznaliśmy drogę, jaką musi przemierzyć ziarno kakaowca, by stać się chrupkim nibsem – nieco gorzkim, ale przecież to dopiero pierwszy etap tej podróży. Już wkrótce stanie się on częścią czekolady, z której powstała między innymi makieta miasteczka.

Ale to wszystko za sprawą maszyn, które od wieków napędzają pracę fabryki. Z bliska ujrzeliśmy, jak precyzja i ciężka praca mogą prowadzić to sukcesu.

Najpierw historyczny kunszt, który przez lata kształtował tradycję wytwarzania czekolady, a potem współczesna technika. To właśnie dzięki niej poznaliśmy barwne postacie – szalonego naukowca, który eksperymentuje z czekoladą, oraz uroczą rolniczkę z Ghany, dbającą o każde ziarno kakaowca.

Ta wędrówka, choć słodka, trochę nas zmęczyła. A czemu by nie odpocząć na piankach Ptasiego Mleczka? Wysłuchaliśmy historii powstawania tego kultowego produktu, zatopieni w puszystym specjale Wedla.

Na koniec – zakupy! Bo przecież jak opuścić fabrykę, bez łakoci, zwłaszcza gdy doświadczyliśmy już wszystkich atutów czekolady. No to co – oficjalnie możemy zaczynać jesień!

Skip to content